Ekonomiści o zagrożeniach polskiej gospodarki
Otrzymałem ostatnio niezwykle ciekawy dokument, podsumowujący konferencję „Ekonomiści o zagrożeniach dla polskiej gospodarki”, która odbyła się w Warszawie pod koniec kwietnia. Mimo, że na co dzień jestem biernym obserwatorem naszej rzeczywistości – zarówno gospodarczej jak i politycznej, dyskusja nad niebezpieczeństwami wzbudziła moje zainteresowanie. Tym bardziej, że na liście prelegentów znajdowały się nazwiska znanych profesorów: Gomułka, Hausner, Orłowski, Belka, Mączyńska czy Rapacki.
W pierwszej części spotkania mówcy poświęcili sporo miejsca na ocenę bieżącej sytuacji społeczno-ekonomicznej, jak również drogi, która nas do niej doprowadziła. Z wystąpienia profesora Rapackiego można się więc było dowiedzieć, że w Polsce powstał model kapitalizmu, cechujący się: niespójnością instytucjonalną, brakiem długofalowej wizji, peryferyjnością gospodarczą czy anomią społeczną. Propozycją terminologiczną jest, aby nazywać go kapitalizmem patchworkowym.
Adwersarze zwracali uwagę, że obecna władza wraz ze sztandarowym projektem „dobrej zmiany” wpisuje się w popularny obecnie nurt populizmu ekonomicznego oraz politycznego. Niektórzy liczą na szerszą integrację z Unią Europejską, która ma wspierać koncepcję trwałego i zrównoważonego rozwoju naszego kontynentu (strategia Europe 2020), podtrzymując tym samym ducha kapitalizmu liberalnego przy jednoczesnym uwzględnieniu postulatów solidarności społecznej (prof. Fiedor).
Drugim wątkiem dyskusji były zagrożenia dla stabilności i rozwoju gospodarczego Polski. Prezentujący temat profesor Hausner, wyznaczył cztery niebezpieczeństwa. Deficyt siły roboczej, któremu należy przeciwdziałać ułatwiając zatrudniani i osidlanie się pracowników zagranicznych. Wzrost wynagrodzeń przekraczający dynamikę wydajności pracy, co ma podważyć naszą przewagę konkurencyjności kosztowej. Oparcie wzrostu gospodarczego na ekspansywnej polityce fiskalnej, co może doprowadzić w perspektywie do zwiększenia długu publicznego. I wreszcie działania rządu, destabilizujące rachunek ekonomiczny przedsiębiorstw (podatki czy zmiany w systemie składkowania na FUS).
Część argumentów brzmi niezwykle anachronicznie, szczególnie głoszenie potrzeby ciągłego utrzymywania niskich kosztów pracy jako naszej jedynej przewagi konkurencyjnej. Z kolei pomysł, żeby przy braku chętnych wśród naszych rodaków do podejmowana pracy za niskie wynagrodzenia, wspierać finansowo osiedlanie pracowników zagranicznych wraz z rodzinami, brzmi – przy licznych objawach ksenofobii wśród Polaków – bardzo ryzykownie. Na dodatek jedynie utrwali nasz model gospodarczy, który przy kolejnej fali automatyzacji na Zachodzie i Chinach, doprowadzi nasz kraj do trawłej zapaści.
Na przekór braku dowodów na poparcie tezy, ekonomiści widzą jedyną szansę na ucieczkę z pułapki niskich kosztów poprzez ulgi inwestycyjne dla innowatorów. Nie wiadomo jak obecny brak nakładów – zarówno prywatnych, jak i państwowych – na innowację, miałby zamienić się w strumień gotówki, skoro już teraz pracodawcy mimo głoszonego spadku rentowności, wolą się decydować na zagraniczną tańszą siłę roboczą, niż na szukanie rozwiązań kapitałochłonnych.
Lista barier rozwojowych naszego kraju jest bardzo długa. Dość wymienić – za profesor Mączyńską - kilka z nich: sytuacja demograficzna, asymetria w rozwoju regionalnym, niski poziom innowacyjności, nieprzygotowanie do rewolucji cyfrowej, brak szerokiej i całościowej wizji rozwoju oraz patrzenie na zjawiska społeczno-gospodarcze w krótkiej perspektywie, od wyborów do wyborów. Co ciekawe większość wymienionych przeszkód nie dość, że ma charakter wewnętrzny, to - na domiar złego - przejawia negatywną synergię sprzężeń zwrotnych. Prowadzi to często do sytuacji, że każdemu działaniu, którego celem miałoby być zlikwidowanie bariery rozwojowej towarzyszy od razu czynnik blokujący. Istotna część potencjału jest blokowana lub marnotrawiona na walkę z problemami, które sami tworzymy.
W trzeciej części konferencji, profesor Belka promował przyjęcie wspólnej waluty jako strategię integracji z Europą. Dążenie do wdrożenia Euro powinno być - w jego ocenie - zasadniczym elementem strategii naszego kraju w Unii. Profesor celnie rozprawił się z argumentami przeciwników, jakoby: własna waluta lepiej chroniła przed kryzysem, Polska była za biedna na euro czy obawami o wzrost cen po przyjęciu europejskiej waluty. Przytoczył też wiele racji, które wspierałyby zastąpienie złotówki walutą Unii. Na przykład: brak kosztownego ryzyka kursowego w wymianie handlowej, napływ kapitału zagranicznego czy radykalne zmniejszenie potrzeb posiadania rezerw walutowych.
Ciekawym głosem w dyskusji nad wprowadzeniem w Polsce euro było wystąpienie profesora Orłowskiego. Zwrócił on uwagę, że utworzenie Unii Europejskiej, jak i nasze wstąpienie w jej szeregi, było działaniem mającym nieść bezpieczeństwo krajom członkowskim. Dopiero na jego zapewnieniu można liczyć na spokojne gospodarowanie i budowanie dobrobytu. Korzyści ekonomiczne nigdy nie stały na pierwszymi miejscu, ale niejako wynikały z faktu, że samodzielne działające państwa europejskie nie mają szans na globalnej arenie dotrzymać kroku Stanom Zjednoczonym, Rosji czy Chinom.
Tymczasem w procesie polskiej integracji z Europą, politycy skupili się tylko na jednym – dodać należy za profesorem Orłowskim – najłatwiejszym aspekcie, ekonomicznym. Zapewnienie naszemu krajowi dostępu do wspólnotowych funduszy stało się motywem przewodnim kampanii pro unijnej. Skutecznym, lecz krótkotrwałym. Szczególnie obecnie w kontekście zmian w rozdziale środków w nowych perspektywach budżetowych, które będą mniej korzystne dla Polski. Może to rodzić poczucie, że wszystko co ważne już od Unii otrzymaliśmy i możemy zacząć myśleć o opuszczeniu jej szeregów.
Diagnozowanie zagrożeń jest ważne, jednak od zacnego grona prelegentów, stanowiących - bądź co bądź – kwiat polskiej myśli ekonomicznej, należy oczekiwać rozwiązań, a nie podsumowań. Nadzieje, że w naszym przypadku uda się coś, co nie zadziałało nigdzie indziej (obniżka podatków jako stymulant wzrostu gospodarczego), to stanowczo za mało. Podobnie jak krytyka poczynań rządów Prawa i Sprawiedliwości, czy upatrywania szansy na przetrwanie trudności ekonomicznych w głębszej integracji z Unią Europejską. Profesor Gomułka nawoływał do stworzenia własnej wizji polityki gospodarczej, którą można skonfrontować z poczynaniami władz.
Komentarze
Prześlij komentarz