Miękka siła
Globalna ekspansja Chin wyszła już poza proste wywieranie wpływu dzięki zdolnościom wojskowym czy gospodarczym. Szczególnie pod względem ekonomicznym Pekin albo już są numerem pierwszym na świecie albo jest na dobrej ścieżce, aby w niedalekiej przyszłości się nim stać. Również cierpliwie tkane są sieci powiązań – jak choćby nowy Jedwabny Szlak, przybliżające Państwo Środka do stania się najbardziej wpływową gospodarką globu.
Teraz Chińczycy stawiają na tak zwaną „miękką siłę”. Chodzi o wykorzystanie zasobów niematerialnych: sztuki, kultury oraz stylu życia, aby wytworzyć w percepcji odbiorców pozytywny obraz własnego kraju. Ma to na celu nie tylko ocieplenie wizerunku Chin, ale także ukształtować chęć podążania podobną do nich drogą, aby osiągnąć szeroko rozumiany sukces. Za radą samego prezydenta, Xi Jinpinga, media mają kreować wizerunek różnorodnych, wesołych i kolorowych Chin, aby oddać ich wszechstronność oraz potęgę.
Być może wielu z Was wzruszy w tym momencie ramionami, bo wydaje się, że misja jest niemal niemożliwa do przeprowadzenia. Zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone nie dadzą się nabrać na chińskie hocki-klocki, i nikt nie uwierzy w nową twarz Pekinu. Problem polega na tym, że Państwo Środka wcale nie bierze na cel swojej „krucjaty wizerunkowej” krajów rozwiniętych. Ich kampania jest nakierowana na Afrykę.
Państwa Czarnego Lądu były na celowniku Chin od dawna. Jednak prawdziwy skok gatunkowy nastąpił wraz olimpiadą w Pekinie oraz kryzysem w 2008 roku. Wówczas cały świat mógł zobaczyć otwartość Państwa Środka oraz jego odporność na gospodarcze turbulencje.
Jak zauważa Yu-Shan Wu, z Quartza, sukces pekińskiej narracji skutkował powołaniem ogólnoświatowej telewizji z ośrodkami w Londynie, Moskwie, Waszyngtonie i Nairobi. Ale także – co jeszcze lepiej obrazuje kierunek ekspansji – drukowaniem najpopularniejszej gazety China Daily w wersji na kraje afrykańskie.
Władze państwowe doszły do wniosku, że prócz inwestycji czysto biznesowych czy - poprawiających wizerunek – infrastrukturalnych, trzeba nadać chińskiej obecności na kontynencie szerszy wymiar.
Dobrym przykładem jest przemysł filmowy. Chińczycy nie tylko liczą na zyski swoich produkcji kinowych z afrykańskich multipleksów. W Republice Południowej Afryki działają studia filmowe, a krajobrazy Czarnego Lądu są tłem dla chińskich superprodukcji, które też często poruszają ważne dla kontynentu tematy społeczne i polityczne. Wreszcie Pekin organizuje festiwale filmowe na linii Chiny-Afryka oraz finansuje stypendia dla obiecujących młodych twórców. Na pieniądze mogą liczyć projekty, które będą budowały wizerunek Chin, wspierających Afrykanów w realizowaniu ich zamierzeń.
Komentarze
Prześlij komentarz