Podatki 0,001% obywateli języczkiem u wagi

Mój Facebook „nakarmił” mnie ostatnio wiadomością od Bloomberga, że 3% najwyżej zarabiających Amerykanów zapłaciło w 2016 roku większość podatku dochodowego od osób fizycznych (a więc od gospodarstw domowych i płatników rozliczających się indywidualnie).

Serwowanie obojętnych światopoglądowo informacji w dzisiejszych czasach należy do rzadkości, stąd moje zainteresowanie sprawą. Czyżby Bloomberg stał się nagle zwolennikiem podatków progresywnych? A może artykuł ma powiedzieć w zawoalowanej formie: „odpieprzcie się od podatków najbogatszych, to oni utrzymują Stany Zjednoczone”?

Podatek dochodowy od osób fizycznych jest podstawowym źródłem przychodów amerykańskiego budżetu federalnego (około 48%). Według danych fiskusa w 2016 roku zapłaciło go ponad 140 milionów Amerykanów, zgłaszając przychody w wysokości 10 bilionów dolarów i zasilając budżet Stanów Zjednoczonych kwotą 1,4 biliona dolarów.

Dla przypomnienia, w Stanach Zjednoczonych obowiązuje progresywna skala podatku dochodowego, co oznacza, że im więcej się zarabia, tym więcej zabiera fiskus. W 2016 roku najniższe przychody były obłożone 15to procentowym podatkiem, najwyższe – 33%. Obecnie – po zeszłorocznej reformie – stawki są jeszcze niższe – odpowiednio 10 i 24%.

Bliższa analiza, przeprowadzona przez Alexandre Tanzi przynosi kilka ciekawostek.

Bogatsza połowa podatników zrzuciła się na niemal całą kwotę podatku, ponad 97%. Przy czym górny 1% odprowadził do budżetu więcej, niż – moje ulubione stwierdzenie - dolne 90%.

Górny 1% najbogatszych obywateli Stanów Zjednoczonych miał 37,5% udziału w ogólnej kwocie zebranego podatku dochodowego. Na pierwszy rzut oka jest to idealna ilustracja działania progresywnej skali podatkowej.

Niestety tylko z pozoru.

Proszę zwrócić uwagę, że dolne 50% podatników odpowiada za 3% wpływów podatkowych do budżetu. Dokładnie taki sam udział ma najbogatszy 0,001% obywateli. Oznacza to, że skala podatkowa traci swoją progresywność w obrębie najbogatszych podatników. Dzięki ulgom podatkowym, realna stawka podatkowa dla 0,001% najbogatszych Amerykanów wynosi 22,9%, co jest dużo mniej niż dla 1% - 26,9%.

Wiadomość serwowaną przez Bloomberga chciałbym odczytać w następujący sposób:

 - ściąganie podatków od wszystkich obywateli nie ma sensu,

 - wkład dolnej połowy podatników do budżetu można z łatwością zastąpić po przez przywrócenie progresywności skali podatkowej na samym jej czubku.

Ciekawe czy takie były intencje agencji informacyjnej...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook