Kim jesteś, prezesie...?
Najnowszy raport z badań demograficznych kadry zarządzającej, autorstwa firmy konsultingowej Heidrick & Struggles, zajmującej się doradzaniem i poszukiwaniem odpowiednich osób na najwyższe stanowiska w korporacjach, doskonale obrazuje stan szczytów największych przedsiębiorstw z 13 krajów Europy i Ameryki Północnej. Analiza obejmowała aż 674 dyrektorów generalnych spółek wchodzących w skład głównych indeksów giełdowych na parkietach: Danii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Norwegii, Portugalii, , Wielkiej Brytanii, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii oraz Szwecji.
Oto garść ciekawostek z publikacji.
Okazuje się – co za niespodzianka – że 95% dyrektorów generalnych to mężczyźni. Największy odsetek pań kieruje spółkami w Wielkiej Brytanii – aż 8%, ale – na przykład – w Danii, nie ma ani jednej kobiety u sterów.
Średni wiek prezesa – w momencie mianowania na stanowisko – to 50 lat, zaś przeciętnie ma on około 56 lat. Przy czym odsetek starszych panów jest większy w Stanach Zjednoczonych, niż w Europie, tylko 22% dyrektorów ma poniżej 50 lat w momencie zasiadania w najważniejszym fotelu.
67% dyrektorów generalnych pochodzi z wewnątrz. W przypadku Stanów Zjednoczonych aż 84% prezesów było promowanych w ramach organizacji, w przypadku Europy ten odsetek jest niższy – 64. Co ważne blisko połowa obecnych dyrektorów generalnych piastowała wcześniej stanowisko CFO – dyrektora finansowego lub COO – dyrektora operacyjnego.
Tylko w przypadku jednego kraju, Szwajcarii, większość prezesów lokalnych spółek pochodziła z innego państwa. W przypadku pozostałych korporacji, zdecydowana większość prezesów jest obywatelami kraju pochodzenia przedsiębiorstwa. Przeciętnie połowa prezesów ma za sobą karierę w innym kraju, ale w przypadku Stanów Zjednoczonych tylko jeden dyrektor generalny na czterech ma doświadczenie międzynarodowe.
Przeglądając raport nie sposób się nie odnieść do znikomej roli kobiet w prowadzeniu największych korporacji. Szczególnie bolesne jest w przypadku Danii, która wprowadziła najbardziej rozwiniętą politykę równości płci, a jednak nie może się poszczycić żadną panią na stanowisku prezesa spośród 20-tu największych przedsiębiorstw.
W ostatnich latach kraje zachodnie wprowadziły szereg przepisów, które miały utorować kobietom drogę na szczyty korporacji, szczególnie do zasiadania w zarządach. Na przykład Norwedzy wprowadzili dodatkowy system parytetowy, ale większość państw oparła się polityce przymusu, skupiając się na regulacjach, mających ułatwić paniom karierę, stworzyć odpowiednie narzędzia rekrutacji, promocji oraz rozwoju w ramach organizacji.
Oczywiście szersze włącznie kobiet w proces zdobywania kolejnych szczebli korporacyjnych jest złożony i wymaga bardzo szerokiego podejścia. Ponieważ gros spółek pozyskuje kandydatów na fotel dyrektora generalnego drogą wewnętrznych awansów, organizacje muszą opracować programy promocji kobiet na wyższe stanowiska. Szczególnie istotne jest wsparcie kariery pań w przypadku biologicznej przypadłości jaką jest rodzenie i wychowanie potomstwa. Macierzyństwo jest postrzegane jako jedna z największych przeszkód w pozostaniu na rynku pracy, a co za tym idzie w zapewnieniu równego poziomu wynagrodzenia (w porównaniu z mężczyznami).
Ci, którzy są przeciwni specjalnemu traktowaniu promocji kobiet na najwyższe stanowiska z pewnością zwrócą uwagę, że najwyższy odsetek pań – prezesów notuje Wielka Brytania, która nie wprowadziła żadnych dedykowanych rozwiązań prawnych wspierających proces. Brak ingerencji w przebieg karier biznesowych może być w tym przypadku postrzegany jako korzyść, bo i tak doprowadził do najwyższego procenta kobiet – dyrektorów generalnych spośród wszystkich krajów.
Tylko, że w tym miejscu warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze – podobną nonszalancją w przygotowaniu przepisów wspierających panie w karierze zawodowej popisały się Włochy i nie mają ani jednej kobiety prezesa na 30 największych korporacji notowanych na mediolańskiej giełdzie. Po drugie – wynik Wielkiej Brytanii nie powinien być dla nikogo powodem do dumy. Na 100 największych przedsiębiorstw tylko 8 jest kierowana przez kobiety, podczas gdy panie stanowią 46,5% osób czynnych zawodowo. Liczba kobiet prezesów powinna być zatem dwucyfrowa, z cyfrą dziesiątek zbliżoną kształtem do czwórki.
Komentarze
Prześlij komentarz