automatyzacja: OECD bije na alarm


Świat widział już wiele badań na temat zgubnego wpływu automatyzacji na rynek pracy. Najważniejszym – w mojej opinii – był oczywiście raport oksfordzki z 2013 roku, który dość dramatycznie odniósł się do perspektyw zatrudnienia w profesjach, których zadania są łatwe do skopiowania przez roboty czy sztuczną inteligencję. Publikacja – mimo, że padło w niej ostrzeżenie o zagrożeniu dla połowy miejsc pracy - nie odniosła zamierzonego skutku. Dopiero po kilku latach jej główne tezy „przesiąkły” do mediów głównego nurtu.

W między czasie pojawiło się kilka analiz instytucji finansowych czy wiodących firm konsultingowych, w których trudno było odróżnić warstwę naukową od nachalnej reklamy własnych zdolności doradczych, tym niemniej niosły one mniej lub bardziej zmodyfikowaną narrację raportu oksfordzkiego.

Do listy ostrzegających włączyła się nawet administracja rządowa. Mam na myśli publikację - sygnowana przez odchodzącego już z Białego Domu, Baracka Obamę - o konieczności zabezpieczenia miejsc pracy, z powodu rywalizacji z Chinami o gospodarczą hegemonię, co będzie wymagało inwestowania w robotykę i sztuczną inteligencję.

Tymczasem postęp technologiczny drwi sobie z naszych obaw, zapisanych w formach fikuśnych raportów, analiz czy badań. Automatyzacja już teraz kasuje miejsca pracy, a rządy – nic.
Najnowsza, kwietniowa, publikacja Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) znów bije na alarm. Bloomberg, komentując jej treść, dał wiele mówiący tytuł: „W ciągu dwudziestu lat wyparuje 50% miejsc pracy”.

OECD ma tą przewagę nad firmami konsultingowymi, czy pracownikami uniwersytetów, że zrzesza przedstawicieli najbogatszych państw świata. Stąd dość wyjątkową szansa uchwycenia realnego podejścia rządowych administracji, poszczególnych krajów, do kwestii nieuchronnych zmian na rynku pracy, a co za tym idzie – jeszcze dalej idących przemian w relacjach społecznych.

Skoro OECD decyduje się wydać ostry w swoim brzmieniu raport, musi to oznaczać, że sytuacja w krajach członkowskich jest daleka od optymizmu. OECD ostrzega w publikacji, że rządy muszą podjąć zdecydowane i szybkie działania (nawet skoordynowane), aby przeciwdziałać negatywnym skutkom automatyzacji.

Stefano Scarpetty, odpowiedzialny za merytoryczną część analizy, zwraca uwagę, że tempo zmian na rynku pracy jest „zaskakująco szybkie”. Zagrożone są stałe miejsca pracy w stabilnych – do tej pory - branżach, nie mówiąc o setkach milionów zatrudnionych dorywczo, w niepełnym wymiarze czasu czy na indywidualnych kontraktach. Grono pracowników, którzy odniosą korzyści z czekającej nas transformacji jest bardzo nieliczne.

Raport OECD zwraca uwagę, że zarówno sieć bezpieczeństwa socjalnego państw członkowskich, a także ich systemy szkoleniowe nie są w żadnej mierze gotowe na przyjęcie fali bezrobotnych, którzy będą potrzebowali natychmiastowego przeszkolenia do innej profesji, żeby móc normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Wysokie czy znaczące ryzyko automatyzacji stanowisk pracy dotyczy, na przykład: „tylko” 30% miejsc pracy w Norwegii, ale już blisko 40% w Stanach Zjednoczonych, 50% we Francji, czy ponad 50% w Niemczach. Średnia OECD to 15% dla wysokiego ryzyka i 30% znaczącego. W sumie 45% obecnie zatrudnionych powinna liczyć się z realną szansą utraty pracy.

Nie trzeba nikogo przekonywać, że skoro mowa jest o zjawisku dotykającym 45% pracującej populacji, to wynikające z niego zmiany będą miały charakter: gwałtowny, głęboki i strukturalny.  A ponieważ nawet eksperci OECD nie są w stanie precyzyjnie nakreślić ram czasowych, czyli czy mamy przed sobą dwie dekady na przygotowania, czy też poważniejsza transformacja zacznie się już w ciągu roku, wśród zatrudnionych będzie rósł niepokój. Owa niepewność, z kolei, wpłynie na ich dobrobyt, kondycję psychiczną i poczucie przynależności do wspólnoty.

OECD ostrzega kraje bogate, że brak poczucia bezpieczeństwa obywateli będzie silnym bodźcem do negowania obecnych struktur państwowych, sieci zabezpieczeń społecznych czy ustroju demokratycznego. Jest to nic innego jak przestroga przed czekającą nas – jeszcze większą falą populizmu i pojawianiem się polityków, proponujących „łatwe” rozwiązania.

Póki co trendy ekonomiczne w krajach rozwiniętych uderzały w klasę średnią, kurcząc jej populację. Część migrowała do klasy wyższej, równie liczna grupa spadała niżej. Fundament społeczeństwa obywatelskiego i gwarant liberalnej demokracji zanika, tracąc na znaczeniu politycznym i gospodarczym. Nierówności społeczne powiększają się.

Do tej pory automatyzację postrzegano jako zagrożenie dla osób z niskim poziomem wykształcenia i skromnymi kwalifikacjami, a także – co ważne – dla kobiet. Teraz algorytmy i sztuczna inteligencja idzie po stanowiska białych kołnierzyków.

OECD, podobnie jak inne organizacje, nie pokazuje klarownych rozwiązań problemu, który eksploduje najdalej w ciągu dekady. Zaleceniem jest więcej szkoleń dla pracowników oraz osób wchodzących na rynek pracy, aby miały potrzebne umiejętności informatyczne. Obawiam się, że to nadmierna wiara w przyszłość branży IT. Wprawdzie specjaliści w tej dziedzinie są nieliczni i dobrze wynagradzani, ale to właśnie powinno motywować, aby ich pracę zautomatyzować. Już teraz pojawiają się głosy, że programowanie jakie znamy dziś przejdzie do lamusa w ciągu kilku następnych lat.

Innym pomysłem jest obejmowanie pracowników tymczasowych oraz samozatrudnionych ochroną socjalną, aby zrównać ich prawa i przywileje z etatowcami. To potrzebna inicjatywa, ale czy ciągle odchudzane budżety państwa będzie na to stać? Jak bardzo możemy obciążać pensje pracowników i podwyższać koszty pracodawcom, aby zrozumieć, że nie zachęcamy tym samym do tworzenia nowych miejsc pracy?

To, że raportowi brakuje konkretnej recepty na wpływ automatyzacji na rynek pracy, nie dziwi. Zagadnienie jest skomplikowane i wielowymiarowe. Już sam fakt, że OECD widzi problem i potrafi go nazwać znaczy naprawdę wiele. Skromne propozycje wyjścia z sytuacji są dowodem, że w OECD potrafią czytać wcześniejsze publikacje na ten temat, ze zrozumieniem. Póki co trwa więc udeptywanie ziemi wokół rozpoznanych zagrożeń.

Jeszcze dwa lata temu OECD wyrażało bardzo zdecydowanie przeciwko dochodowi podstawowemu, jako lekowi przeciwko automatyzacji i robotyzacji miejsc pracy. Może i na to rozwiązanie nadejdzie pora?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook