Eksperyment demokracji przemysłowej


Zacznę od opisania zjawiska, jakim są – w brytyjskim systemie gospodarczym - przedsiębiorstwa pracownicze. Są to spółki, będące w całości - lub w przeważającej części - własnością zatrudnionych w niej pracowników. Udziały w przedsiębiorstwie pracowniczym mogą się znajdować w rękach indywidualnych zatrudnionych lub być zarządzanie przez grupę pracowników. Oczywiście takowa spółka posiada radę nadzorczą oraz zarząd, na którego czele stoi dyrektor generalnym, ale w każdym z tych organów znajduje się reprezentacja pracowników. Kluczowe decyzje w przedsiębiorstwie nadal są podejmowane przez powołane do tego jednostki organizacyjne, tym niemniej przedstawiciele załogi mają istotny wpływ na podejmowane działania strategiczne czy operacyjne. To samo dotyczy kwestii inwestycji czy rozwoju spółki. Istotną różnicą – w stosunku do na przykład, spółek giełdowych – jest fakt, że przedsiębiorstwo nie działa dla realizacji krótkoterminowych celów finansowych zewnętrznych, ale ma zapewnić utrzymanie i działalność obecnie pracującym, a także szeroko rozumianym interesariuszom (dostawcom czy społeczności lokalnej). W tym kontekście, jest więc to organizacja zbliżona ideologicznie do firmy rodzinnej.

Największym na rynku brytyjskim przedsiębiorstwem, działającym jako spółka pracownicza, jest John Lewis Partnership (JLP), prowadząca sieć sklepów wielkopowierzchniowych, Waitrose. Zatrudnia ona blisko 84 tysiące osób, będących jednocześnie partnerami i współwłaścicielami. Jej historia sięga roku 1929, kiedy to John Lewis postanowił rozdać udziały w firmie pracownikom, jako eksperyment demokracji przemysłowej. Więcej o praktyce działania JLP można przeczytać we wspaniałej książce, byłego dyrektora zarządzającego, Marka Price’a - „Fairness for All”.

Historię, którą chciałbym przytoczyć, dotyczy spółki Richer Sound, a znalazłem ją w artykule autorstwa Zoe Wood, w Guardianie.

Julian Richer, właściciel firmy, wytwarzającej i sprzedającej (przez sieć własnych sklepów) wysokiej jakości sprzęt hi-fi, ogłosił w połowie bieżącego miesiąca, że przeniesie 60% akcji spółki do funduszu powierniczego – podobnego do wymienionego wyżej JLP. Tym samym bezdzietny założyciel i właściciel przekaże zarządzanie rodzinnym biznesem w ręce 531 pracowników. Co więcej, każdy z zatrudnionych otrzyma ponadto po 1000 funtów za każdy rok przepracowany na rzecz Richer Sound.

W wywiadach prasowych, jakich udzielił Richer, tłumaczy on, że od zawsze kierował się zasadą, iż kluczem do osiągnięcia długoterminowego sukcesu biznesowego są dobrze płatne miejsca pracy, przyciągające nie tyle specjalistów, ale pasjonatów w swoim zawodzie. Dlatego podjął decyzję oddania „jedynego dziecka” osobom, które znają i rozumieją istotę działalności, a także będą w stanie hołdować tradycji spółki oraz prowadzić ją bez konieczności realizowania ponadprzeciętnych zysków. Richer postanowił zachować charakter organizacji, dlatego odmówił sprzedania udziałów funduszom inwestycyjnym, które się do niego zgłaszały.

Zeszłoroczne przychody Richer Sound zamknęły się powyżej 200 milionów funtów. Zoe Wood podkreśla, że tym samym przedsiębiorstwo będzie największą organizacją, która stanie się spółką pracowniczą od lat.

Co jeszcze wyróżnia Richer Sound? Posiada 53 sklepy. Nie zawierania z pracownikami kontraktów zero-godzinowych, o których wielokrotnie pisałem. Dba o równe wynagrodzenia kobiet i mężczyzn na podobnych stanowiskach, a nawet – jak twierdzi źródło Guardiana – faworyzuje panie. Firma prowadzi też działalność charytatywną, przeznaczając na nią 15% zysków, czyli blisko 10 milionów funtów w zeszłym roku.

Proces przejmowania spółki przez pracowników będzie odbywał się etapami. Póki co Julian Richer pozostanie dyrektorem zarządzającym, ale bieżące operacje oraz sieć sprzedaży, zostaną już oddane obecnym menedżerom. Ponadto zostanie powołana rada nadzorcza, reprezentująca pracowników i ich interesy, która będzie kształtowała przyszłość firmy oraz dbała o ciągłość tradycji.
Krok dokonany przez Juliana Richera może dziwić. Właściciel, który po przekształceniu spółki nadal będzie miał pakiet mniejszościowy, uważa jednak, że dalsze działanie przedsiębiorstwa pod starym szyldem i ze starymi zasadami, da jemu - oraz zatrudnionym - więcej niż jednorazowy zysk z transakcji odsprzedania udziałów konkurencji lub funduszom inwestycyjnym. Richer liczy, że zgrany zespół, który przejmie stery, będzie w stanie zapewnić przetrwanie marki oraz miejsc pracy.

Przekształcenie firmy w spółkę pracowniczą nie jest niczym nadzwyczajnym w Wielkiej Brytanii. W Zjednoczonym Królestwie działa nawet The Employee Ownership Association – EOA (Stowarzyszenie Spółek Pracowniczych), które zrzesza ponad 350 organizacji i jak twierdzi jego szef – Deb  Oxley – w kolejce czeka następna pięćdziesiątka. EOA zachęca założycieli spółek rodzinnych, aby zabezpieczali swoją przyszłość, oddając wodze zaufanym pracownikom, tworząc „bardziej inkluzyjną gospodarkę”, a nie sprzedawali udziały zewnętrznym inwestorom.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook