Zarobki, które kłują w oczy nawet milionerów
Roczne raporty
amerykańskich spółek przynoszą ciekawe informacje. Czasami są one na tyle
niebanalne, że niektórym może się unieść powieka ze zdziwienia.
Takie zjawisko przytrafiło się ostatnio pani Abigail Disney, lat 59, zamieszkałej w Nowym
Jorku. Zwykłej matce czwórki
potomstwa, która w wolnych chwilach para
się kręceniem filmów dokumentalnych o tematyce społecznej. Zupełnie przez
przypadek jest ona także dziedziczką
rodzinnej fortuny, zebranej za sprawą dziadka Roya, który wraz z bardziej
znanym bratem, Waltem, stworzył giganta rozrywki.
I właśnie śledząc wyniki finansowe spółki, której jest mniejszościowym
właścicielem, Abigail Disney doznała
szoku. Okazało się że Bob Iger -
dobrze jej znany od lat - prezes i dyrektor generalny spółki dziadka, otrzymał
w zeszłym roku wynagrodzenie w wysokości
65 i pół miliona dolarów. Co stanowi 1424
krotność przeciętnej płacy w tejże
korporacji.
Pani Abigail się
zezłościła i dała publiczny upust frustracji, nazywając zarobki Boba:
„szalonymi”. Jako spadkobierczyni niemałej fortuny (jej majątek szacuje się
na ponad 500 milionów dolarów, które w większość przekazała na cele
charytatywne), a także aktywistka i filantropka, pani Disney dobrze zna zagadnienie nierówności dochodów.
Jakie rady ma
dziedziczka fortuny dla prezesa? Wziąć
10 milionów, a dzięki reszcie podnieść
wynagrodzenia wszystkim pracownikom korporacji o 15%. Cóż, jak widać
choroba polegająca na pouczaniu przez bogaczy jak powinni sobie radzić
biedniejsi działa na wszystkich szczeblach drabiny zarobków. Nawet ultrabogacz,
należący do grona 1 promila najbogatszych, znajdzie czas, aby pouczyć
milionerów z 1%, jak ma żyć.
Warto w tym miejscu postawić pytanie: czy rzeczywiście zarobki prezesa Disneya są oburzające? Przypomnę,
że zwolennicy kapitalizmu - szczególnie jego odmiany neoliberalnej - oraz
merytokracji uważają, że należy wynagradzać za osiągnięcia.
Rzeczywiście, przepaść
między zarobkami prezesa Disneya i przeciętnego pracownika spółki jest
olbrzymia. Według badań firmy Equilar, obejmującego setkę największych
amerykańskich korporacji, luka w wynagrodzeniach Disneya należy do najwyższej na rynku. Przeciętna
wielokrotność zarobków dyrektora generalnego – w stosunku do mediany
zarobków pozostałych zatrudnionych - zamyka
się liczbą 350.
Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że - przytaczając wyliczenia The Wall Street
Journal - uposażenie Igera nie należy do
najwyższych, choć jest dalekie od rynkowej mediany zarobków dyrektorów
generalnych: 12,5 miliona. Jeszcze w zeszłym roku – 2017 – wynagrodzenie prezesa wynosiło „tylko” 36 milionów i stanowiło 747
krotność przeciętnej płacy w spółce.
Tegoroczna „kumulacja” wynika z sumowania bieżących zarobków – drobne 39
milionów dolarów – z nagrodą za udane
połączenie Disney z odwiecznym konkurentem, 21st Century Fox.
I najważniejsze, pod
rządami Igera, korporacja Disneya
przeżywa prawdziwy renesans. Jeszcze na początku wieku jej przyszłość
wydawała się niepewna. Spółka zamknęła własne studia graficzne, w których
powstały setki filmów animowanych. Była podgryzana przez konkurencję,
szczególnie założony przez eksprezesa Disneya, Katzberga (wraz ze Speilbergiem
i Geffenem), Dreamworks (słynny: Shrek,
Kung Fu Panda, Madagaskar). Z trudem udało jej się podtrzymać lukratywny
kontrakt z Pixarem.
Teraz pozycja Disneya jest nieporównanie lepsza. Przejęcie
Marvel Studios, 21st Century Fox, własny Netflix (Disney +). Dość powiedzieć,
że w ciągu półtorej dekady przychody korporacji wzrosły o blisko 100%, z
marnych 31 miliardów dolarów w 2006 roku, do 59 miliardów rok temu. Tak samo
wygląda dynamika zysków: z 8 do 15 miliardów.
Dla każdego, kto wierzy w sprawstwo jednostki - Robert Iger, dzierżący stery Disneya
od 2000 roku, powinien być idolem.
Za każdym razem, gdy oglądamy nowy epizod Gwiezdnych Wojen, czy kolejną odsłonę
sagi o życiu superbohaterów (ale tylko tych z metką Marvel) musimy mieć
świadomość, że nie byłoby to możliwe bez tak utalentowanego człowieka jak Bob
Iger. A skoro 90% zarobków dyrektora generalnego jest uzależniona od wyników
finansowych firmy, to nie widzę
przeszkód, aby w kolejnych latach rosły one jeszcze wyżej.
Komentarze
Prześlij komentarz