Manekin zderzeniowy prawdy nie powie


Teoretycznie manekiny do testów zderzeniowych odpowiadają cechom typowego człowieka.

W praktyce – mężczyzny, a nie kobiety. Jak można przeczytać w artykule Sarah’y Holder z CityLab, najnowsze badania naukowców z Uniwersytetu z Wirginii wskazują, że jest to istotna różnica. Z tego powodu panie są o 73% bardziej narażone na obrażenia w wyniku wypadku samochodowego.

Pierwsze badania, przeprowadzone jeszcze w 2011 roku, sygnalizowały, że - mimo zapiętych pasów -kobiety były o 50% bardziej narażone na śmierć lub poważne uszkodzenie ciała podczas kolizji drogowej.

Nowsze badanie oparto o analizę prawdziwych wypadków drogowych ponad 31 000 osób, w latach 1998-2015. Przede wszystkim wynika z nich niezbicie, że obecnie produkowane pojazdy są bardziej bezpieczne dla pasażerów i kierowców. Niestety potwierdziły też, że niezależnie od marki, modelu i wieku pojazdu, a także wieku, wagi, BMI ciała czy położenia w samochodzie podczas kolizji – kobiety są bardziej narażone na śmierć lub uszkodzenie ciała.

Niby wiadomo, że kobieca budowa fizyczna, a co za tym idzie mechanika ciała, różni się od męskiej. Szersze i płytsze miednice czy inny rozkład tkanki tłuszczowej. Są też bardziej subtelne rozbieżności, jak właściwości mechaniczne kości, czy wiązadeł.

Tak więc posiadamy odpowiednią wiedzę, ba!, nawet potrafimy ją wykorzystać, aby budować bezpieczniejsze pojazdy, ale gdy dojdzie do wypadku, kobiety mają większe szanse na śmierć lub urazy.

Co więcej, od ponad dekady wiemy, że owe rozbieżności w wynikach bezpieczeństwa są konsekwencją używania „męskich” manekinów do testów zderzeniowych. Wprawdzie od początku bieżącego wieku w badaniach wykorzystuje się manekiny „kobiece”, ale odpowiadające niższym i lżejszym paniom.

Większość firm samochodowych korzysta z manekinów z lat 70. i 80. XX wieku. Specjaliści od badań nad poprawą bezpieczeństwa – cytowani przez CityLab - twierdzą, że przerobienie testowych manekinów nie odbędzie się z dnia na dzień. Podobno potrzeba około 20 a nawet 30 lat, do przeprowadzenia odpowiednich analiz biomechanicznych. Samo zbieranie odpowiednich parametrów zajmie … dekadę!

Ale zaraz, zaraz, przecież od kilkunastu lat działa technologia, która pozwala na przeprowadzenie testów bezpieczeństwa bez konieczności budowania fizycznych manekinów. Niestety i w tym wypadku trzeba mieć zweryfikowane dane biomechaniczne, których gromadzenie i sprawdzanie i tak dalej … więc jednak to dopiero za co najmniej dziesięć lat.

Tak więc to, że panie wsiadając do samochodu, narażają swoje życie bardziej niż mężczyźni to jedna sprawa. Jest jeszcze druga odsłona dramatu z manekinami zderzeniowymi.

Chodzi o samochody autonomiczne. Obecnie podróżując samochodem zachowujemy pewne pozycje, zapinamy się uważnie pasami, siedzimy skupieni przodem do kierunku jazdy. Ale w samojazdach, nie ma konieczności ciągłego śledzenia drogi. Pozycje pasażerów w takim pojeździe będą się różniły diametralnie od tych, które przybieramy w zwykłym aucie, ktoś będzie siedział z nogą na nodze, a inny spał w najlepsze. Do tego takiego podróżowanie również nie ma zaprojektowanych manekinów, ani odpowiednich systemów bezpieczeństwa.

Oczywiście, nikt z testujących pojazdy autonomiczne nie zaprząta sobie głowy takimi duperelami jak manekiny zderzeniowe, jeśli więc wszystko pójdzie dobrze – tak zwaną szybką ścieżką legislacyjną – samojazdy będą zapewne traktowane jak zwykłe pojazdy.

A wtedy wiecie co się wydarzy?

W nowych super pojazdach kobiety nadal będą o 73% bardziej narażone na śmierć lub obrażenia w wyniku kolizji drogowej.

Chyba, że wtedy już nie będzie wypadków.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook