Zjednoczona Afryka


Na początku lipca, w światowych mediach pojawiły się dwie ciekawe informacje, dotyczące Afryki, które zapowiadają rewolucyjne zmiany na Czarnym Lądzie.

Po pierwsze, największa gospodarka kontynentu, Nigeria, podpisała – w trakcie spotkania państw Unii Afrykańskiej - umowę stowarzyszeniową Afrykańskiej Strefy Wolnego Handlu (AfCFTA). Jest niezmiernie ważny krok do ekonomicznej  integracji, zniesienie wewnętrznych barier w wymianie handlowe (wysokie cła) j i zacieśnienie współpracy z kontynentalnymi partnerami. Sygnatariusze porozumienia, do którego teraz dopisała się Nigeria liczą, że powstanie dużego wspólnego rynku będzie motorem napędowym gospodarki, zwiększy inwestycję i zwiększy zatrudnienie.

Co istotne, ekonomiczny sojusz krajów afrykańskich pozwoli na stworzenie największego bloku handlowego na świecie. Komisja Gospodarcza ONZ dla Afryki przewiduje w swoich analizach, że przystąpieniu Nigerii do AfCFTA, pozwoli na zwiększenie wewnątrzafrykańskiego handlu o 50% do końca 2020 roku.

Inicjatywa AfCFTA od początku była ambitnym pomysłem na przeniesienie ciężaru afrykańskiej gospodarki z eksploatacji i sprzedaży surowców naturalnych w kierunku industrializacji. Jednak bez tak ważnego gracza jak Nigeria, jej powodzenie stało pod znakiem zapytania.

Eksperci uważają, że przystąpienie Nigerii do AfCFTA po prostu jej się opłaca, poszerzy rynki zbytu i zwiększy dochody z eksportu. Bycie samotnym liderem, podczas gdy konkurenci łączą szyki, zmusiło władze kraju do porzucenia polityki izolacjonizmu, nawet kosztem otworzenia własnego rynku.

Oczywiście, sama deklaracja Nigerii i złożenie podpisu przez prezydenta Buhariego pod aktem akcesyjnym nie zmienia diametralnie sytuacji. Proces integracji w ramach AfCFTA jest wieloetapowy, a niektórzy sygnatariusze mają obiekcje co do utworzenia jednolitego rynku transportu lotniczego czy pozwolenia na swobodny przepływ ludności. Dlatego – między innymi – zawieszono (póki co) prace nad wspólnym „paszportem Unii Afrykańskiej”.

Drugim ważnym wydarzeniem spotkania liderów państw afrykańskich w stolicy Nigerii, Abudży, jest zwiększenie integracji krajów Afryki Zachodniej, poprzez wprowadzenie wspólnej waluty, ECO.

Projekt ujednolicenia gospodarki poprzez wdrożenie własnego pieniądza od stycznia 2020, jest jeszcze bardziej ambitny niż wspomniana wyżej AfCFTA i z początku będzie obejmował jedynie 15 państw zrzeszonych we Wspólnocie Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS).

Oczywiście wspólna waluta wymaga daleko idącej unifikacji makroekonomicznej gospodarek, które są młode, dynamiczne i narażone na wahania globalnych rynków. Liberalizacja handlu w regionie, powstanie unii celnej oraz strefy wolnego handlu, są wyzwaniami, które napotykają liczne przeszkody, a są nieodzowne by myśleć o unii walutowej. Tym niemniej – a na dodatek na przekór krytykom – sygnatariusze aktu nadania nazwy nowemu pieniądzowi, pozostają optymistami.

Na razie siedem ze wspomnianej piętnastki państw (w tym: Nigeria, Ghana, Gwinea, Gambia, Liberia, Sierra Leone i Republika Zielonego Przylądka) posługuje się własną walutą. Pozostała ósemka (Benin, Burkina Fasom Gwinea Bissau, Mali, Niger, Togo i Wybrzeże Kości Słoniowej) jest uzależniona od nieistniejącego, ale pozostającego w obrocie wewnętrznym jako waluta rozliczeniowa, franka francuskiego.

Właśnie z powodu zależności od francuskiego Banku Centralnego, rozbijały się dotychczasowe próby konsolidacji gospodarczej wokół jednej waluty. Presja Francuzów, którzy tym samym kontrolują znaczą część rezerw oraz rozliczeń między państwami regionu, powodowała, że trudno było uzgodnić wspólna platformę do dalszych kroków na drodze do unii walutowej.

Zeszłoroczne raporty na temat ECO podkreślały, że wspólny pieniądz będzie większą przeszkodą niż korzyścią dla państwa Afryki Zachodniej, a przyjmujące go kraje nie są gotowe do spełnienia wyśrubowanych warunków integracji.

Według krytyków, blok ECOWAS jest niestabilny ekonomicznie i nie będzie mógł reagować na globalną presję na nową walutę z powodu braku wspólnej kontroli nad polityką pieniężną. Nie mówiąc już o szalejącej na kontynencie inflacji, braku stabilnego wzrostu i zdecydowanej dominacji jednego kraju – Nigerii – w wymianie regionalnej (67% ogółu obrotów ECOWAS). Najpoważniejsze zarzuty dotyczą braku równowagi politycznej w regionie, powtarzających się konfliktów miedzy mniejszościami czy ataków terrorystycznych.

Przeciwnicy ECO głośno wyrażają swoje oceny i dążą do ponownego odłożenia inicjatywy na dalsze lata. Tymczasem Nigeria ma dość czekania.

Zobaczymy, czy optymizm i determinacja pokonają obawy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook