Zbyt łatwa automatyzacja?


W połowie sierpnia serwis The Verge donosił, że jedna z największych firm kurierskich na świecie – UPS – po cichu przenosi swoją flotę transportową na pojazdy samojezdne.

UPS ogłosiła, że przejmuje mniejszościowy pakiet udziałów spółki TuSimple, która jest skromnym przedsiębiorstwem transportowym, dostarczającym towary na trasie pomiędzy Phoenix i Tucson w Arizonie. Wcześniej spółka świadczyła podobne usługi na rzecz konkurenta USPS (United States Postal Service) na nieco dłuższej trasie z Phoenix w Arizonie do Dallas w Teksasie.

Dlaczego to ciekawa informacja?

Założony w 2015 roku sturtup TuSimple, specjalizuje się w produkowaniu samojezdnych ciężarówek. Jego większościowymi udziałowcami są Nvidia (lider rozwiązań dla pojazdów autonomicznych) oraz chińska Sina, która na początku roku włożyła do spółki blisko 100 milionów dolarów, robiąc z niej jednocześnie „jednorożca” (firmę o wycenie powyżej 1 miliarda dolarów).

TuSimple korzysta ze standardowych ciężarówek Navistara, wspartych dwoma czujnikami LIDAR (laserowe sensory odległości) oraz dziewięcioma kamerami własnego pomysłu, które w sumie mają dawać efekt sterowania oparty na faktycznie rejestrowanym obrazie z otoczenia pojazdu. Jest rozwiązanie podobne do wykorzystywanego w samochodach osobowych Tesli.

Zakres współpracy i pokonywane przez pojazdy odległości – raptem nieco ponad 100 mil – nie powalają na kolana. Warto jednak zwrócić uwagę, że wcześniej – współpracując z USPS – ciężarówki TuSimple pokonywały ponad 1000 mil.

Cała podróż odbywa się całkowicie automatycznie, jedynie przy asyście kierowcy i inżyniera, którzy mogą – w razie czego – zareagować gdyby się działo coś niepokojącego. Ważne, że tego typu testy odbywają się przy aprobacie administracji drogowej, która wyznaczyła kilka regionów na terenie kraju, gdzie mogą się poruszać samojezdne ciężarówki.

Po co to wszystko?

Firma UPS twierdzi, że testowanie samochodów autonomicznych to sposób na radzenie sobie z wyzwaniami przyszłości. Według komentatorów jest to odważna i futurystyczna próba utrzymania się na rynku transportowym, na którym UPS traci dużą cześć kontraktów z Amazonem na rzecz konkurenta, FedExu.

Tymczasem - w tle pojedynku między obiema spółkami o pozyskanie Amazona - pozostaje ciągłe zagrożenie, że gigant handlu online z Seattle sam zbuduje swoją własną flotę transportową, nie tylko uniezależniając się tym samym od FedExu i UPSa, ale jednocześnie stając się dla nich najpoważniejszą konkurencją.

Dlaczego zmiany technologiczne w transporcie są ważne?

Od pewnego czasu w Stanach Zjednoczonych wszystko się odmienia przez słowo: recesja i widać jej ślady w sektorze transportowym. Od początku roku pracę straciło ponad 2500 kierowców tirów. Małe firmy przewozowe - bankrutują, a średnie - ograniczają działalność, zlecając mniej kursów i płacąc niższe wynagrodzenia. Dość powiedzieć, że ilość przewożonych ciężarówkami towarów spadała przez osiem kolejnych miesięcy.

W tej sytuacji gdy koszty przewozu spadają zamiast rosnąć, a duże spółki – aby utrzymać przepływ gotówki - sięgają po coraz mniej zyskowne kontrakty (byle tylko jeździć). Jest jeszcze jeden powód by duże firmy transportowe uniezależniały się od pracy ludzi.

Liderzy, widząc kurczący się popyt na ich usługi, mogą sobie pozwolić na wydanie milionów, aby zautomatyzować flotę, co w przyszłości może przynieść przewagę konkurencyjną, a co za tym idzie – zapewnić przetrwanie. Mniejsze spółki są skazane na bankructwo lub – w najlepszym razie – skromną wegetację.

Generalnie, spadek popytu na samochodowe usługi transportowe, które odpowiadają za przewóz 70% towarów w Stanach Zjednoczonych, a także podobne trendy na kolei i w lotnictwie, wróżą spowolnienie. Mniej przewozów jest w tym przypadku papierkiem lakmusowym, mniej zamówień na towary, to mniejsza produkcja, stąd też skromniejszy fracht.

Póki co całe zamieszanie kładzie się na karby wojny handlowej z Pekinem.

A zatem jest to wina Donalda…. Trumpa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook