Zapomnijcie o karierze w bankowości


W Stanach Zjednoczonych spółki z branży finansowej wydają 150 miliardów dolarów rocznie na innowacyjne rozwiązania technologiczne. Jak donosi Alfred Liu z Bloomberga, to więcej niż jakikolwiek inny sektor gospodarki.

Największe banki, ale też ubezpieczalnie, inwestują olbrzymie środki w: nowoczesne systemy obsługi klientów, centra telefoniczne czy elektroniczne usługi wewnętrzne (tak zwany back office). Celem jest zmniejszenie najważniejszej pozycji kosztowej – stanowiącej 50% budżetu wydatków – pensji pracowników.

Jeszcze w maju, firma doradcza McKinsey, wydała raport, wskazujący na postępujący spadek zatrudnienia oraz wzrost ilości zwolnień w biurach obsługi klientów oraz wśród sprzedawców mobilnych, które to obszary były uważane za najważniejsze ogniowo spółek finansowych, zapewniające przypływ klientów i wzrost sprzedaży.

Według raportu jednego z liderów sektora obsługi klientów detalicznych – banku Wells Fargow ciągu najbliższej dekady redukcji ulegnie ponad 200 000 miejsc pracy. Obecnie, dziesiątka największych amerykańskich banków zatrudnia w sumie blisko milion ludzi. Zatem według analityków WF czeka nas zmniejszenie zatrudnienia w branży o około 20%.

Cięcia będą dotyczyły obszarów działalności spółek finansowych, w których jest największe zatrudnienie, i w których obecnie inwestuje się najwięcej w procesy automatyzujące i inteligentne algorytmy.

Do odchudzenia musza się zatem szykować: dział obsługi klientów detalicznych, centra telefoniczne czy stanowiska administracyjne, nie związanych z główną działalnością. Według raportu w tych obszarach redukcja może sięgnąć nawet 1/3 personelu.

Mniejsze cięcia kadrowe będą dotyczyły: obsługi przedsiębiorstw, konsultingu i – oczywiście – działów IT.

Autorzy raportu, analitycy z Wells Fargo, który sam może się poszczycić blisko ćwierć milionem zatrudnionych, wiedzą co mówią. Ich własna organizacja przechodzi właśnie bolesny – dla pracowników – proces wdrożenia obsługi klientów przez nowoczesne systemy chatbotów. Cześć bieżących petentów banku nawet nie wie, że obsługuje ich automat, a nie „żywy” człowiek.

Równie silne cięcia zapowiadają się w pokojach traderów, którzy dbają o bieżąca płynność swoich organizacji, inwestując powierzone bankowi pieniądze. Algorytmy, które miały początkowo tylko wspierać ich w podejmowaniu najbardziej optymalnych decyzji, przejmują dużą część obowiązków.

Według analityków Goldman Sachsa, czasy banków inwestycyjnych - opierających się na samych ludziach - przechodzą do historii. Piąty z rzędu rok spadku zatrudnienia jest tego najlepszym dowodem. Dziś nie wystarczy dobrze znać się na liczbach i potrafić dostrzec okazję na rynku. Trzeba jeszcze umieć kodować odpowiednio działające algorytmy.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook