BDP po kalifornijsku


W kalifornijskim mieście Stockton, trwa półtoraroczny program, zwany eksperymentem z Bezwarunkowym Dochodem Podstawowym (BDP). Jest nim objęte 125 osób, które otrzymują po 500 dolarów miesięcznie. Inicjatywa jest w pełni finansowana ze środków prywatnych.

Badanie jest bardzo ciekawy w kontekście wyboru kandydata do wyścigu prezydenckiego w 2020 roku z ramienia Demokratów. W kręgu pretendentów dwoje najbardziej się liczących – senatorowie Elizabeth Warren oraz Bernie Sanders – są zwolennikami BDP, ale mówią o nim ciągle w czasie przyszłym. Z kolei ich partyjny kolega – Andrew Yang – otwarcie deklaruje wprowadzenie BDP w wysokości 1000 dolarów miesięcznie dla każdego pełnoletniego Amerykanina, gdy zostanie wybrany na prezydenta.

Osobiście bardzo cieszę się, że koncepcja BDP wchodzi do poważnej debaty publicznej i staje się rozwiązaniem możliwym do osiągnięcia.

Jednak w przypadku wspomnianego wyżej Stockton, trzeba powiedzieć jasno, że mamy do czynienia jedynie z eksperymentem, który w dość luźny sposób nawiązuje do idei BDP.

Przede wszystkim czas trwania programu uniemożliwia obserwowanie długotrwałych zmian postaw u beneficjentów, z racji zbyt krótkiego okresu obowiązywania. Trudno oczekiwać, że ktokolwiek może zmienić swoje zachowania, skoro wsparcie finansowe będzie trwało tylko 18 miesięcy.

Na dodatek eksperyment obejmuje jedynie 125 osób z blisko 300 tysięcy mieszkańców miasta. Nie ma więc mowy o powszechności programu, co jest warunkiem BDP. Twórcy programu zadbali jedynie, aby biorący udział w badaniu reprezentowali możliwie szerokie spektrum, pod względem: wykształcenia, wieku, pozycji społecznej, rasy i aktywności (lub nie) na rynku pracy.

Jedyne co zbliża doświadczenie w Stockton do idei BDP jest brak warunków wstępnych dla beneficjentów. W ramach badania nie muszą oni starać się o znalezienie pracy ani otwierać działalności biznesowej, aby pozostać w programie.

Podsumowując, projekt realizowany w Stockton nie dostarczy nam użytecznej wiedzy z zakresu nauk społecznych.

Jednak to co możne być cenne i trzeba – w mojej opinii – nagłaśniać, to sposób gospodarowania dodatkowymi funduszami poprzez beneficjentów programu.

W potocznym odczuciu, stereotypowym postrzeganiu „rozdawnictwa”, otrzymujący świadczenia powinni automatycznie powstrzymać od wszelkiej aktywności zawodowej, a pozyskane środki finansowe przeznaczyć na zakup używek, popadając w nałogi.

Tymczasem eksperyment w Stockton po raz kolejny udowadnia, że osoby otrzymujące pomoc finansową w postaci pieniędzy (w tym wypadku przedpłaconych kart debetowych), przeznaczają je na poprawę warunków życia.

Oczywiście, cześć beneficjentów przeznaczyła środki finansowe na podreperowania rodzinnych budżetów. Największa część pieniędzy poszła na zakupy produktów spożywczych oraz ubrań. Niektórzy spłacili zaległe opłaty czy dokonali remontów mieszkań czy środków transportu. Jednak byli też beneficjenci, którzy – dzięki pieniądzom z programu – opłacili dodatkowe ubezpieczenia medyczne czy zainwestowali w edukację swoją lub dzieci, a nawet wsparli organizacje charytatywne.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Google buduje zespół doskonały

Gdy stracisz zaufanie, spodziewaj się ograniczeń

Kolonializm a'la Facebook