Posty

Szwajcaria przestaje być bezpieczną przystanią

Jak donosi Max de Haldevang z Quartza, szwajcarski oddział brytyjskiego banku HSBC , po dekadzie sporu sądowego z amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości, zgodził się – w ramach ugody – wypłacić blisko 200 milionów dolarów, w związku z zarzutami ukrywania przed fiskusem pieniędzy obywateli Stanów Zjednoczonych . Śledztwo – prowadzone przez amerykański Urząd Skarbowy (IRS) - wykazało , że bank, korzystając ze szwajcarskich przepisów, dotyczących tajemnicy bankowej , a także posiłkując się anonimowymi kontami, zakładanymi w rajach podatkowych, zataił w latach 2000 – 2010 – blisko 1,2 miliarda dolarów aktywów , należących do rezydentów ze Stanów Zjednoczonych. Ugoda z oddziałem HSBC, jest kolejną w serii spraw wytoczonych przez Departament Sprawiedliwości szwajcarskim bankom . Ukrywanie amerykańskich aktywów przed fiskusem przestało się opłacać zarówno obywatelom Stanów Zjednoczonych, jak i – uważanym za najbezpieczniejsze - instytucjom finansowym. W 2016 roku Julius Baier m...

W cieniu dobrych wskaźników

W Stanach Zjednoczonych koniunktura gospodarcza sprzyja powstawaniu nowych miejsc pracy . Stopa bezrobocia – 3,5% , która akurat niewiele mówi o problemach z zatrudnieniem (z powodu swojej konstrukcji), jest na najniższym poziomie od półwieku. Swój rekord – na razie tylko sześcioletni – bije też partycypacja siły roboczej , obecnie na poziomie 63,2%, a więc odsetek osób w wieku produkcyjnym, które faktycznie znajdują zatrudnienie. Mimo korzystnych danych makro, ekonomistów niepokoi struktura amerykańskiego rynku pracy, jak również trendy, które go kształtują . Zacznijmy od tego, że 53 miliony Amerykanów , co stanowi 1/3 zasobów siły roboczej, szacowanej na ponad 164 miliony osób, otrzymuje bardzo niskie wynagrodzenia – średnio nieco ponad 10 dolarów za godzinę, co daje roczne zarobki w okolicach 18 tysięcy dolarów. Są to zarobki, które można – w naszych warunkach – uznać, za płacę minimalną. Najwięcej nisko płatnych miejsc pracy generuje: transport (kierowcy ciężarówek i k...

Charytatywni jak miliarderzy

Czołowi pretendenci do fotela prezydenckiego z ramienia partii Demokratycznej zwracają uwagę na rosnące nierówności w Stanach Zjednoczonych . Stagnacja realnych zarobków, przy rosnących kosztach mieszkań, edukacji czy opieki medycznej powoduje, że ubywa przedstawicieli amerykańskiej klasy średniej. Aby zapobiec dalszemu rozwarstwieniu społecznemu i pozyskać środki do budżetu, na wyrównywanie szans, a więc szeroki dostęp do służby zdrowia, darmowe szkolnictwo wyższe czy utrzymywanie krajowej infrastruktury, politycy proponują wprowadzenie 1% lub 2% podatku od zgromadzonych majątków powyżej 50 milionów dolarów . Oczywiście, tego typu propozycje nie mogły pozostać bez echa . Krytyka zamierzeń Berniego Sandersa, Elizabeth Warren czy Andrew Yanga, przyszła nawet ze strony byłego prezydenta, Baracka Obamy , który przestrzega demokratycznych wyborców przed oddawaniem głosów na zbyt radykalnych polityków . Popularność „radykałów” od podwyższania podatków najbogatszym, upowszechnie...

Przyszłość rynku pracy

Obserwatorzy rynku zatrudnienia są zgodni, że nadchodzące dekady przyniosą spore przetasowania. Sztuczna inteligencja, algorytmy, nauczanie maszynowe, roboty , to są wszystko realne zagrożenia   - ale też szanse - dla przyszłych miejsc pracy. Wiemy już, że nowoczesne technologie osiągnęły w wielu dziedzinach zdolność wykonywania zadań na podobnym poziomie co człowiek, a w niektórych sytuacjach nawet prześcigają swojego białkowego odpowiednika. Maszyny zajmują się produkcją , prawdopodobnie wkrótce przejmą diagnostykę medyczną, ocenę zdolności kredytowych, obsługę transakcji giełdowych czy przygotowywanie pisma prawniczych . Czynności, które wymieniłem – a jest ich przecież więcej, są już teraz wykonywane sprawniej, taniej i dokładniej przez maszyny, niż przez ludzi . Dla wielu osób jest to sygnał nadciągających zmian. Nieodwracalnych i niszczących. Pesymiści uważają, że będziemy jak konie na początku XX wieku , wszędzie potrzebne i nieodzowne, ale wraz z   rozpowsz...

Kranówka? Tylko markowa

Kupowanie butelkowanej wody jest swoistym fenomenem . Oczywiście odpowiednie nawodnienie organizmu jest kluczowe, ale dlaczego chcemy płacić za darmową wodę, którą ktoś – zazwyczaj międzynarodowa korporacja: przeleje w plastik, przewiezie ciężarówką i oryginalnie nam zareklamuje? Specjalnie napisałem o plastikowych butelkach , bo z powodu ogólnoświatowego wzrostu świadomości, postanowiliśmy je uśmiercić – albo chociaż, ograniczyć. A przecież – historycznie rzecz ujmując – to właśnie butelki PET umożliwiły szalony rozwój branży, której wielkość szacuje się obecnie na 130 miliardów dolarów. Tak więc mamy spore zamieszanie: musimy pić wodę, ale nie chcemy tej tańszej z kranu . Z kolei poczucie odpowiedzialności za planetę podpowiada nam, żeby unikać wody w plastikowych butelkach, tym niemniej możemy się oderwać od marek , które ową wodę dostarczają. Coca Cola, Pepsi, Danone czy Nestle doskonale sobie zdają sprawę, że mają lojalnych konsumentów, ale czują ich wahanie . Jeśl...

Zmierzch wyższego wykształcenia?

Kiedyś droga do dobrze płatnego stanowiska była prostsza . Wystarczyło skończyć dobrą szkołę średnią, dostać się na uniwersytet , wytrzymać rygor studenckiego życia i otrzymać dyplom , a potem przebierać w ofertach pracy . Oczywiście były bardziej i mniej perspektywiczne kierunki studiów, niektórzy specjaliści bez wyższego wykształcenia zarabiali większe pieniądze, niż absolwenci nawet najbardziej renomowanych uczelni, ale chodzi mi bardziej o wartości średnie dla całej populacji, niż porównywanie przypadków skrajnych. W obecnych czasach, gdy studiowanie stało się bardziej powszechne , a niektórzy pracodawcy nie wyobrażają sobie, aby zatrudnione w ich przedsiębiorstwie sprzątaczki nie władały biegle trzema językami i nie miały skończonych dwóch fakultetów, sprawy nieco się skomplikowały . Spopularyzowanie wyższego wykształcenia powoduje, że studenci, którzy marzą o świetlanej przyszłości – a nie posiadają rodowego majątku, który pomógłby im się utrzymać, czy rodzinnej f...

Fabryka monopoli

Softbank , wbrew swojej nazwie, nie jest kolejnym japońskim bankiem. To jeden z najpotężniejszych funduszy – z aktywami przekraczającymi 100 miliardów dolarów - inwestujących w startupy, licząc że któryś z nich stanie się jednorożcem . Wówczas będzie można wyprowadzić spółkę na giełdę, sprzedać akcje, zainkasować sowite zyski i pokryć nimi straty z tysiąca innych inwestycji , które okazały się niewypałami. Gorzej gdy same jednorożce okażą się porażką. Trzeba przyznać, że jak do tej pory Softbank radził sobie wyśmienicie . Dość powiedzieć, że w portfelu ma udziały (między innymi): Ubera (15%), chińskiego konkurenta Ubera – Didi (20%), indyjskiego konkurenta   Ubera – Oli (30%), Alibaby (30%), Slacka (5%) czy Boston Dynamics (85%). Niestety Softbank włożył też sporo pieniędzy w WeWork (4,6 miliarda dolarów, co daje 80% udziałów) i ta decyzja odbija się właśnie – założycielowi, właścicielowi i prezesowi, Masayoshi Sonowi – czkawką . Spółka – druga największa w Japon...